Back to: Healthy lifestyle

02:32upsidedown

Cześć wszystkim :)
Miałam małą przerwę w prowadzeniu bloga, ale wiecie jak to jest, powrót do szkoły, nauka, sprawdziany, teraz w dodatku muszę uczęszczać na wykłady ponieważ zapisałam się na kurs prawa jazdy, wracam do domu o 20 - nie mam siły na nic i cierpię na kompletny brak czasu.
Ale nie o tym dzisiaj chciałam napisać.
Zbliża się wiosna, robi się coraz cieplej (u mnie jak na luty o dziwo jest bardzo ciepło i czuć tą wiosnę w powietrzu), ani się obejrzymy a będzie lato, wakacje, czas wyjazdów i wolności :)
Myślę że każda z nas co roku obawia się jak będzie wyglądała w szortach czy też bikini. Chcemy wyglądać oczywiście jak najlepiej, ale nie zawsze wiemy co mamy zrobić aby osiągnąć cel. Opowiem Wam dzisiaj jak to wygląda w moim przypadku i co robię aby przygotować się na lato :)
Swoją przygodę z ćwiczeniami i elementami zdrowego odżywiania zaczęłam w lipcu 2013 roku. Skończyłam gimnazjum, czekałam niecierpliwie aż poznam nowych ludzi i przekonam się jak wygląda życie oraz nauka w szkole ponadgimnazjalnej. Pewnego dnia coś mnie tknęło. Spojrzałam w lustro i stwierdziłam że jestem gruba (tak wiem, niemal każda z nas mówi tak każdego dnia), moja waga sięgała 70kg, miałam bardzo szerokie biodra, duże boczki, odstający brzuch i płaskie pośladki. Mama zawsze mówiła mi że wyglądam normalnie, naturalnie, ale jak to zwykle bywa, naturę lubimy ulepszać :) Zaczęła panować wtedy moda na Chodakowską, pomyślałam sobie "Może i ja spróbuję? Nie jutro, ale właśnie dziś. Po prostu spróbuję" Znalazłam darmowy program treningowy Ewy w internecie w wersji PDF, przeczytałam, pomyślałam "Nic trudnego, zrobię to". Okazało się inaczej, niemal od razu pojawia się zadyszka, bolały mnie mięśnie, płuca, ledwo oddychałam, miałam ogromne problemy z unoszeniem nóg, tak więc dziwiłam się jak dziewczyny osiągają swoje cele, chudną, rzeźbią swoje mięśnie. Wydawało mi się to cholernie trudne. Nie dokończyłam pierwszego treningu. Najzwyczajniej nie dałam rady, stwierdziłam "Nie, to jednak nie dla mnie". Kolejnego dnia obudziłam się z MEGA zakwasami na całym ciele, chodziłam jak robot, nie mogłam się schylać, siadać i wtedy zauważyłam że jednak coś się dzieje. Mimo wszystko spróbowałam kolejny raz, potem kolejny i kolejny. Było bardzo trudno, nie wszystko mi wychodziło, ale nie poddawałam się. Odkąd zauważyłam pierwsze małe efekty stało się to moim uzależnieniem. Naprawdę, ćwiczyłam codziennie do końca wakacji, nieraz po dwa-trzy razy dziennie, miałam małą obsesję, ale zrzuciłam około 12kg. Bardzo byłam z siebie dumna. Uwierzyłam, że jednak można. Niestety potem zaczęło się liceum, mały szok w związku z ilością nauki i brakiem czasu. Waga poskoczyła w górę. Bardzo brakowało mi ćwiczeń , miałam wrażenie że każdego dnia jestem grubsza.  Ale kiedy tylko miałam troszkę wolnego czasu - wykorzystywałam go. Co jadłam? Jadłam wszystko, normalnie - tylko w mniejszych ilościach. Piłam dużo wody, zielonej herbaty, ćwiczyłam. Ograniczyłam fast foody i smażone rzeczy. Słodyczy sobie nie odmawiałam, ale jadłam mniej, starałam zamieniać się je na zbożowe ciastka i batoniki. Piłam dużo owocowych koktajli, jadłam sporo owoców i warzyw. Poprawił się mój wygląd i moje samopoczucie. Mimo uwag moich rodziców, rodziny, że po co się tak 'katuję' przecież ładnie wyglądam, po co mi to - nie poddałam się. Robiłam to abym JA dobrze czuła się w sobie i nie brałam sobie tego do siebie, aczkolwiek było mi przykro, że nie mam wsparcia w rodzinie...
Chciałam Wam powiedzieć, że przekonałam się na własnej skórze jak bywa ciężko, co to znaczy chwila wątpliwości. Mimo wszystko próbujcie! Cel DA się osiągnąć! Wraz z ćwiczeniami i odpowiednim odżywianiem naprawdę można wiele osiągnąć. Nie mówicie sobie, że nie dacie rady bo dacie, naprawdę. Zachęcam Was wszystkich aby dbać o siebie, o swój wygląd, kondycję i samopoczucie.
Jak wyglądam teraz? Został mi do spalenia tłuszczyk z boczków i spod pośladków - w miejscach najtrudniejszych. Staram się wracać do ćwiczeń ponieważ chcę wreszcie wyrzeźbić moje ciało i do końca osiągnąć cel. Kilka razy odwiedziłam siłownię. Bardzo mi się spodobało. Nie warto się wstydzić ani obawiać siłowni. Samo to, że tam pójdziecie - to już mały sukces :) Zaczniecie coś robić :)
Przez brak czasu ćwiczę w domu. Wykonuję ćwiczenia z Ewką, Mel B i Tiffany oraz czasem z Natalią Gacką. Polecam serdecznie. Piję herbatkę oczyszczającą, oraz wspomagającą spalanie tkanki tłuczowej (czerwoną), czarną i zieloną. "Jem" dużo witamin, wapnia, magnezu. Staram się unikać smażonych potraw.
Mimo tego, że było trudno, od kiedy zauważyłam pierwsze efekty ból stał się moją przyjemnością i motywacją. Wierzę, że tak samo będzie w Waszym przypadku :)
Powiem Wam jeszcze, że z rozmiaru 40 zeszłam na 36-38 zależnie od rozmiarówki. Czuję się z tym bardzo dobrze :) Wy też osiągniecie swój cel. Tylko bądźcie wytrwałe. Trzymam kciuki :)







You Might Also Like

4 komentarze

  1. wow, gratuluję!
    świetna motywacja, na prawdę. ćwiczyłam w styczniu, ale potem nawał nauki mnie dobił i przestałam, a po przeczytanym poście znów mam chęć do ćwiczeń :)
    http://cocosami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. gratuluję efektów !:) motywujący wpis!

    OdpowiedzUsuń
  3. Po pierwsze gratuluję.
    Sama schudłam 15 kilo :DD
    Wiem jakie to trudne :)
    Powodzenia dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja własnie zaczelam ćwiczyc mam nadzieje ze motywacja zaraz mi nie przejdzie!
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń

Collaboration